Szkoła służyć ma dziecku

We wrześniu 1989 roku rozpoczęło prace nasze I Społeczne Liceum Ogólnokształcące „Bednarska” – jedna z pierwszych szkół niepublicznych w Polsce. Obecnie stanowimy Zespół Społecznych Szkół Ogólnokształcących im. Maharadży Jam Saheba Dgvijay Sinhji, w skład którego wchodzą cztery licea, dwa gimnazja i szkoła podstawowa.

 

Prawo do zakładania szkół niezależnych umożliwiło nam przed laty praktyczną realizację innowacyjnych programów dydaktycznych i wychowawczych, dzięki którym stało się realne stopniowe odchodzenie od obowiązującego do roku 1989 systemu edukacji. W PRL-u szkolnictwo służyło jednoznacznie wychowaniu młodego pokolenia w duchu podporządkowania totalitarnej władzy. Indoktrynacja ideologiczna uniemożliwiła rozwijanie samodzielnego i krytycznego myślenia uczniów, programy szkolne nastawione były na pamięciowe przyswajanie obowiązujących treści nauczania z niepowiązanych ze sobą dziedzin wiedzy, a system wychowawczy na wymuszanie posłuszeństwa i bezwzględnego podporządkowania odgórnym nakazom. Chcieliśmy stworzyć szkołę, która całkowicie zerwie z tego typu stylem nauczania i wychowania. Szkołę, która służyć będzie przede wszystkim indywidualnemu rozwojowi ucznia, pomagać mu w odkrywaniu własnych uzdolnień i zainteresowań, uczyć samodzielnego i krytycznego myślenia , rozwijając jednocześnie postawy prospołeczne, a przede wszystkim poczucie współodpowiedzialności za tworzoną z innymi wspólnotę.

Program dydaktyczny szkoły nastawiliśmy na rozwijanie samodzielnego myślenia uczniów, a nie na pamięciowe wkuwanie przez nich faktów z niepowiązanych ze sobą dziedzin wiedzy. Wprowadziliśmy przedmioty, które nie obowiązywały w szkołach państwowych – filozofię i historię sztuki. Uznaliśmy bowiem, że refleksja filozoficzna i głębsze skupienie się nad twórczą działalnością człowieka w różnych epokach historycznych może pomóc uczniom w lepszym zrozumieniu ludzkiego świata. Kiedy wprowadzono gimnazja, zespół nauczycieli z naszej szkoły opracował serię podręczników gimnazjalnych – „Świat człowieka”. W opracowanych przez nas podręcznikach realizowaliśmy postulat korelacji pokrewnych przedmiotów humanistycznych – języka polskiego, historii, historii sztuki, edukacji filozoficznej, etyki i wychowania obywatelskiego. Książki z serii „Świat człowieka” wydane prze PWN spotkały się z bardzo pozytywnym przyjęciem – otrzymaliśmy za nie wiele wyróżnień i nagród. Korzystało z nich wiele szkół w Polsce.

Obok normalnych, obowiązkowych lekcji prowadziliśmy od początku w naszej szkole zajęcia pozalekcyjne, czyli fakultety z różnych interesujących uczniów dziedzin. Każdy uczeń mógł wybrać takie zajęcia, które najbardziej odpowiadały jego zainteresowaniom. Wprowadziliśmy też metodę, która sprzyjała rozwijaniu umiejętności pracy zespołowej – była to niestosowana wówczas jeszcze w innych szkołach metoda projektów.

W zakresie problemów wychowawczych najistotniejsze było dla nas pytanie – jak rozwijać współodpowiedzialność naszych uczniów za tworzoną z innymi społeczną wspólnotę, jaką jest szkoła? Chodziło nam o to, by uczyć zasad demokracji w praktycznym działaniu. Aby ten cel wychowawczy zrealizować podjęliśmy na jednym z pierwszych spotkań całej szkolnej społeczności – uczniów, rodziców i nauczycieli – dyskusję nad organizacją szkoły zgodnie z zasadami demokracji. Po burzliwych obradach przegłosowano projekt, zgodnie z którym społeczność szkolna będzie funkcjonować jak małe demokratyczne państwo, w którym obowiązuje zasada trójpodziału władzy. Władzę ustawodawczą Rzeczpospolitej Szkolnej sprawować miał Sejm Szkolny, władzę wykonawczą Rada Szkoły pełniąca funkcję szkolnego rządu, a władzę sądowniczą niezawisły Sąd Szkolny. Do wszystkich organów szkolnych władz mieli być wybierani w demokratycznych wyborach przedstawiciele trzech stanów szkolnej społeczności – to znaczy uczniów, nauczycieli i rodziców.

Już w styczniu 1990 roku odbyły się pierwsze wybory i demokratyczne władze szkoły rozpoczęły swoją działalność . Sejm opracował i przyjął Konstytucję Rzeczypospolitej Szkolnej, która określała zakres kompetencji poszczególnych organów szkolnych władz. W roku 1994 otrzymaliśmy nagrodę w ogłoszonym przez Sejm RP ogólnopolskim konkursie na Konstytucje Szkoły. Nasza Konstytucja pozostawiła sprawy nauczania i oceniania uczniów w gestii Rady Pedagogicznej, zaś całokształt życia społecznego szkoły powierzała demokratycznie wybieranym władzom Rzeczypospolitej Szkolnej.  Zadaniem Sejmu było podejmowanie uchwał regulujących życie społeczne, Rada Szkoły miała wyłaniać określone dziedziny tego życia i powierzać ich realizacje określonym ministerstwom kierowanym przez wybieranych przez Radę ministrom, Sąd Szkolny miał rozsądzać zaistniałe spory i podejmować w sprawach zgłoszonych do rozpatrzenia określone wyroki.

Oto przykład jednej z pierwszych uchwał szkolnego Sejmu. Klasy, zgodnie z tą uchwałą, nie mają być, tak jak w innych szkołach numerowane – Ia, IIb itp., lecz mają wybierać dla siebie określone nazwy, które będą prezentowane na uroczystości otrzęsin nowych roczników. Do dziś ten zwyczaj istnieje we wszystkich szkołach naszego Zespołu. Tak więc nie idziemy na lekcje do IIc albo IIIa, lecz do „Nutelli”, „Kocham Cię”, „Zgadnij”, czy „Dlaczego nie”. Innym przykładem uchwały sejmowej podjętej w pierwszych latach istnienia I SLO było wprowadzenie szkolnej waluty, czyli „bednarów” wypłacanych uczniom za prace społeczne. Uchwała Sejmu zobowiązywała uczniów do wpłacania czesnego bednarowego określonej wysokości. Sejm wprowadził także obowiązek podpisywania przez każdego ucznia rozpoczynającego naukę w naszej szkole dokumentu zatytułowanego – „Zero tolerancji”.

Zgodnie z tą uchwałą w szkole nie mogą być tolerowane: – zachowania agresywne wobec członków społeczności szkolnej, – zachowania zagrażające zdrowiu i życiu kogokolwiek na terenie szkoły, – nieuczciwość kłamstwo, kradzieże, – korzystanie z używek: alkoholu i narkotyków. Uczeń, który w drastyczny sposób złamie sformułowane w dokumencie „Zero tolerancji” zasady, otrzymuje ostatnią szansę na pozostanie w szkole – podpisując , w obecności rodziców i dyrektora szkoły, zobowiązanie , że podobne zachowania z jego strony już więcej się nie powtórzą. Gdy jednak zobowiązania „ostatniej szansy” nie dotrzyma, będzie musiał szkołę opuścić. Odkąd ustawa sejmowa zaczęła obowiązywać kilku uczniów musiało opuścić szkołę z powodu złamania podpisanego przez siebie zobowiązania „ostatniej szansy” .

Zadaniem Rady Szkoły jest przede wszystkim wyznaczenie zakresu problemów, którymi mają zajmować się poszczególne ministerstwa. Przykładowo – Ministerstwo Porządku zajmuje się organizacją dyżurów porządkowych, oceną czystości zostawionej w klasach po zakończeniu lekcji, przygotowaniem sal na szkolne uroczystości, Ministerstwo wolontariatu organizuje różnorodne prace społeczne uczniów, Ministerstwo Kultury przygotowuje  szkolne imprezy itp. Ministrami zostawali najczęściej uczniowie, ale zdarzało się, że podejmowali tę funkcję także wchodzący do Rady Szkoły nauczyciele i rodzice. Całokształtem prac Rady Szkoły, czyli szkolnego rządu, kieruje wybierany przez Radę premier. Najczęściej na premiera wybierano szczególnie aktywnego i zapalonego do pracy społecznej ucznia.

Do Sądu Szkolnego, podobnie jak do pozostałych szkolnych władzach, wybierani są uczniowie, rodzice i nauczyciele. W każdej rozprawie orzeka trzech sędziów – uczeń, rodzic i nauczyciel. Wyrok podjęty przez Sąd Szkolny jest decyzją w danej sprawie ostateczną, powinni mu podporządkować się nie tylko uczniowie, ale także nauczyciele i dyrektor szkoły. Sąd wydał na przykład kiedyś wyrok, który nakazywał dyrektorowi szkoły, odwołanie podjętej decyzji o usunięciu ze szkoły ucznia, gdyż po przesłuchaniu świadków stwierdził, że decyzja ta była niesłuszna. Oczywiście pełniąc wówczas funkcję dyrektora podporządkowałam się temu wyrokowi i swoją decyzję odwołałam. Był to moim zdaniem doskonały przykład tego, co w praktyce oznacza pojęcie niezawisłości sadu. Nasz system szkolnej demokracji uczy więc w praktycznym działaniu zasad demokracji – uświadamia uczniom, czym jest trójpodział władzy, niezawisłość sądów, obowiązywanie uchwał podjętych przez władzę ustawodawczą.

Po kilku latach istnienia I SLO zaczęliśmy obawiać się, by wśród naszych uczniów nie zaczęły upowszechniać się postawy niezdrowego elitaryzmu: „ jesteśmy lepsi od innych, bo dostaliśmy się do szkoły, w której na jedno miejsce było wielu kandydatów, mamy w naszej szkole możliwości, których nasi koledzy uczęszczający do szkół publicznych są pozbawieni,  pochodzimy z dobrze sytuowanych rodzin, które mogą opłacać czesne”.

Aby zapobiec kształtowaniu się tego typu postaw, postanowiliśmy na miejsca bezpłatne przyjmować poza konkursem egzaminacyjnym dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych: wychowanków domów dziecka, osoby niepełnosprawne, a także uchodźców, którzy w połowie lat dziewięćdziesiątych po pierwszej wojnie czeczeńskiej zaczęli napływać dość licznie do Polski. W każdej klasie przeznaczyliśmy cztery miejsca dla tego typu uczniów.

Nasz pomysł okazał się bardzo społecznie potrzebny. Przekonaliśmy się, jak wielu uchodźców w wieku szkolnym nie ma szans na dobrą edukację. Ci którzy zostali przyjęci do szkół publicznych, byli często prześladowani przez kolegów i niechętnie traktowani przez nauczycieli, gdyż brak znajomości języka polskiego uniemożliwiał im normalne funkcjonowanie w klasach szkolnych. Organizowaliśmy początkowo dla naszych uczniów, którzy dopiero od niedawna są w Polsce, naukę indywidualną języka polskiego. Z czasem w naszym gimnazjum przy ul. Raszyńskiej powstały dwie klasy Multikulti przeznaczone dla uczniów, którzy nie znają polskiego i zanim rozpoczną naukę w klasie z polskimi kolegami muszą poznać podstawy naszego języka. W chwili obecnej w naszym gimnazjum mamy kilkudziesięciu uczniów – uchodźców z różnych stron świata. Ich obecność w szkole odgrywa zdecydowanie pozytywną rolę w procesie wychowawczym – uczy tolerancji dla kulturowej odmienności, szacunku dla człowieka bez względu na jego pochodzenie etniczne, rasę, czy wyznawaną religię. Działalność szkolnego Klubu Wielokulturowego, który organizuje spotkania poświęconych kulturom krajów, z których pochodzą uczęszczający do szkoły przybysze, wzbogaca życie kulturalne społeczności szkolnej i uczy aprobaty dla wielokulturowości.

Nasz Zespół szkół nosi od 1999 roku imię Jam Sheba Dgvijay Sinhji – hinduskiego maharadży, który w czasie II wojny światowej zaopiekował się ponad tysiącem polskich dzieci, które po zesłaniu na Syberię i po śmierci rodziców razem z przyszłymi żołnierzami armii Andersa opuściły teren Związku Radzieckiego i koczowały w Iranie. Maharadża zorganizował transport polskich dzieci do Indii, gdzie czekała na nie wszechstronna opieka, dom i szkoła. Pomysł, aby nasza szkoła nosiła imię hinduskiego maharadży – opiekuna polskich uchodźców, podsunął nam prof. Krzysztof Byrski – orientalista, przyjaciel naszej szkoły, który przez kilka lat po 1989 roku był ambasadorem w Indiach, gdzie poznał historię dobrego maharadży. Zorganizowaliśmy referendum całej szkolnej społeczności w sprawie propozycji profesora. Za tym, żeby szkoła nosiła imię Jam Saheba Digvijay Sinhji opowiedziała się zdecydowana większość obywateli Rzeczypospolitej Szkolnej.

Kiedy przyjęliśmy oficjalnie imię maharadży z naszymi szkołami nawiązali kontakt jego dawni wychowankowie. Kilkakrotnie organizowane były spotkania „dzieci” maharadży. Tak nazywający siebie starsi państwo zjeżdżali na te spotkania z różnych stron świata. Z wielkim zainteresowaniem uczestniczyliśmy w tych zjazdach. Stałym przyjacielem szkoły został też pan Wiesław Stypuła – mieszkający w Warszawie były wychowanek dobrego maharadży. Pan Wiesław uczestniczył w wielu szkolnych uroczystościach. Opowiadał naszym uczniom o swoim dzieciństwie w Indiach, o opiece maharadży nad nim i innymi polskimi dziećmi. Nawiązaliśmy także kontakt ze szkołami w Indiach, młodzież z Indii kilkakrotnie przyjeżdżała do Polski, a dla naszych uczniów otworzyły się szanse na wyjazdy do Indii.

Przyjęcie za patrona szkoły hinduskiego maharadży, który opiekował się polskimi uchodźcami, stało się symbolicznym zobowiązaniem złożonym przez naszą szkolną społeczność do udzielania pomocy i wsparcia uchodźcom przyjeżdżającym do Polski, a także do aktywnego przeciwstawiania się wszelkim formom ksenofobii, rasizmu, agresji wobec ludzi innej narodowości, wyznania, czy kulturowej tradycji.

„Dobra zmiana” systemu polskiej edukacji, wprowadzana przez obecne władze, zagraża temu, co udało się nam osiągnąć w naszych szkołach w ostatnim ćwierćwieczu w zakresie dydaktyki i szeroko pojętej działalności wychowawczej. Na razie obserwujemy jak skutki wprowadzanych zmian dotknęły uczniów klas siódmych. Nie mają oni czasu , aby uczęszczać na zajęcia fakultatywne – tak są zmęczeni liczbą lekcji obowiązkowych – cztery razy w tygodniu osiem godzin lekcyjnych – i ilością prac, jakie muszą odrabiać w domu. Jest obawa, że w niedalekiej przyszłości, z powodu wadliwie skonstruowanych programów, szkoła będzie musiała stać się miejscem przymusowego wkuwania na pamięć faktów z niepowiązanych ze sobą dziedzin wiedzy, a nie miejscem rozwijania zainteresowań uczniów i ich społecznego zaangażowania. Można się także obawiać zawartej w nowych podstawach programowych pseudopatriotycznej indoktrynacji, która sprzyjać będzie upowszechnianiu się wśród młodzieży postaw nacjonalistycznych, wrogości wobec uchodźców i wobec wszelkiego typu mniejszości. Jedyną rozsądną odpowiedzią na „dobrą zmianę” systemu polskiej edukacji jest proste zdanie – „ róbmy swoje”, czyli starajmy się realizować nadal nasze idee minimalizując, na ile będzie to możliwe, negatywne skutki zarówno dydaktyczne jak i wychowawcze szkodliwych decyzji władz oświatowych.

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Jedna myśl na temat “Szkoła służyć ma dziecku

Możliwość komentowania jest wyłączona.